Z 37 historycznych obiektów i miejscowości (w tym Limanowa), położonych wzdłuż liczącej ok. 450 km głównej drogowej osi, będzie się składał małopolski odcinek powstającego krajowego Szlaku Turystycznego Frontu Wschodniego I Wojny Światowej. Pewnie niejeden z grzybiarzy przeczesujących w poszukiwaniu dorodnych okazów lasy w okolicach wsi Krzywopłoty, Bydlin czy Załęże, nie przypuszczał nawet, że tajemniczo wyglądające zagłębienia w ziemi to…. okopy z czasów I wojny światowej. Ta ciekawostka – ślad stoczonej tu przez Legiony Piłsudskiego bitwy pod Krzywopłotami – to tylko z jedno z wielu miejsc, jakie znajdą to celowe wymazywanie z historii frontu wschodniego z ii wojny Światowej . WYMAZANIE WALKI ŻOŁNIERZY ARMII RADZIECKIEJ ICH WYSIŁKU w WYZWALANIU POLSKI z POD OKUPACJI NIEMIECKIEJ>> NIKT NIE ROBI EKSHUMACJI POLEGŁYCH Z I WOJNY ŚWIATOWEJ GROBÓW ROZSIANYCH PO LASACH PRZY DROGACH W 400 .miejscach. Szlak ma przypominać o miejscach i ludziach, którzy na Froncie Wschodnim wsławili się poprzez swoje bohaterskie czyny. Stworzenie ponadregionalnego Szlaku Frontu Wschodniego I Wojny Światowej to ogólnopolska inicjatywa, w którą włączyło się osiem województw. . "Szlak frontu wschodniego I wojny światowej" ma być gotowy przed setną rocznicą wybuchu wojny - w 2014 roku. Materiały Urzędu MarszałkowskiegoPowstaje "Szlak frontu wschodniego I wojny światowej". Obejmie osiem województw i może ściągnąć do Polski turystów z całej Europy. Ma przypominać atrakcje turystyczne, które można znaleźć np. pod Verdun we Francji. Cały pomysł narodził się w W Łódzkiem, na szlaku będzie ponad 50 obiektów związanych z I wojną światową - mówi Michał Jagiełło z łódzkiego Urzędu Marszałkowskiego, pomysłodawca i koordynator całego projektu. - Będą to głównie cmentarze i okopy. Ale znajdą się też inne atrakcje. Np. kolejka wąskotorowa w Rogowie, która jest zabytkiem techniki z epoki. W samej Łodzi, szlak przebiegać będzie obok hoteli Savoy i Grand. Z dachu tego pierwszego, mieszkańcy obserwowali walki. W drugim, znajdował się rosyjski tym roku urząd wydał już 100 tys. zł na promocję szlaku. Zorganizowano piknik historyczny i nakręcono film promocyjny. Za rok pojawią się tablice z opisem obiektów. Niektóre już są na miejscu. Postawiły je własnymi środkami poszczególne gminy. - Jednak szlak to nie mogą być tylko tablice i historyczne obiekty - podkreśla Michał Jagiełło. - Musi żyć. Dlatego współpracujemy z grupami rekonstrukcji historycznej i różnymi stowarzyszeniami fascynatów. Chcemy zorganizować widowisko historyczne, które będzie przypominało to odbywające się każdego roku pod Verdun. Tam też podczas I wojny światowej dochodziło do ciężkich 1914 r. na terenie województwa łódzkiego, ścierały się wojska niemieckie i rosyjskie. Pod Łodzią doszło do wielkiej bitwy, w której obie strony odnotowały ogromne straty. Do dziś, w całym województwie jest wiele cmentarzy wojennych na których leżą uczestnicy starć. Są to żołnierze różnych narodowości. W większości jednak Niemcy, Rosjanie i walczący po obu stronach Polacy. Pomysłodawca szlaku uważa, że wielu turystów będzie chciało zwiedzić strony, w których walczyli i ginęli ich przodkowie. - Poza tym wielu mieszkańców zachodniej Europy fascynuje się I wojną światową - mówi. - Najlepszym na to dowodem są obchody rocznic bitew i zakończenia wojny, kolejne opracowania, książki i filmy. Podobne zainteresowanie rodzi się też w 2009 r., w realizację pomysłu włączyły się inne województwa na terenie których toczyły się walki podczas Wielkiej Wojny. Szlak będzie przebiegać przez woj. mazowieckie, małopolskie, świętokrzyskie, podkarpackie, lubelskie, podlaskie i warmińsko-mazurskie. Niektóre z nich później przystąpiły do projektu i pozostają trochę w Trwa u nas właśnie inwentaryzacja miejsc, które mają się znaleźć na szlaku - mówi Małgorzata Władyszewska z Urzędu Marszałkowskiego w Kielcach, który za tworzenie szlaku zabrał się dopiero w zeszłym roku. - Chcemy dokończyć ją do końca opóźnień, wszyscy marszałkowie zgodnie zapewniają, że z otwarciem szlaku zdążą do setnej rocznicy wybuchu I wojny światowej w 2014 r. Wiele lat o tej bitwie nie mówiono. Nazwano ją Operacją Łódzką. To właśnie po Łodzią rozegrała się największa bitwa na wschodnim froncie I wojny światowej. Zmierzyła się w niej armia rosyjska i niemiecka. Po obu stronach walczyli Polacy. Niedawno minęła kolejna rocznica jej bitwa frontu wschodniego miała miejsce pod ŁodziąBitwa, którą nazwano Operacją Łódzką rozegrała się na przełomie listopada i grudnia 1914 roku. Walczyło w niej 700 tysięcy żołnierzy, z których 200 tysięcy straciło życie..Ale cofnijmy się do jesieni 1914 roku. Trwa I wojna światowa. Front wschodni liczył 300 kilometrów. Rozciągał się od Włocławka po Przedbórz. Historycy są zgodni, że Łódź nie była celem ataku Niemców. Chodziło im głównie o zniszczenie II i V armii rosyjskiej. Zadanie to otrzymała IX armia niemiecka. Miała ona okrążyć Rosjan i rozbić. Do jego wykonania wyznaczono grupę generała Scheffera. Latem ten manewr powiódł się pod Tannenbergiem. Niemcy myśleli, że pod Łodzią historia się listopada Niemcy przechwytują nie zaszyfrowany telegram z rosyjskiego armie frontu zachodniego i północnego mają się przygotować do ataku w kierunku Śląska – czytają w reagują błyskawicznie. 3 listopada decydują, że przerzucają swoją IX armię, którą utworzono we wrześniu na Śląsku, w kierunku Torunia i Inowrocławia. 11 listopada Niemcy uderzają pod Włocławkiem w I i II armię rosyjską. Wielu historyków uważa, że był to pierwszy blitzkrieg na wschodzie, czyli błyskawiczne, bo w przeciągu 6 dni, przejście wojsk niemieckich od Włocławka pod Łódź. Należy przy tym zaznaczyć, iż z tego dwa dni trwały bezpośrednie walki o Włocławek a jeden dzień o Kutno. - Pod Łodzią miała miejsce jedna z najbardziej skomplikowanych w historii operacji manewrowych – mówił nam dr Piotr Marciniak, historyk, który jako jeden z pierwszych zaczął badać słynna Operację Łódzką., była tematem jego pracy doktorskiej obronionej na Uniwersytecie Łódzkim. - Niemcy w ciągu jedenastu dni potrafili przerzucić 200 tysięczną armię ze Śląska pod Inowrocław i Toruń. Skierować ich na trzy armie rosyjskie, które liczyły 300 tysięcy ludzi. Rosjanie nie potrafili sobie z tym poradzić. Walki o Włocławek trwały dwa dni. Żołnierze rosyjscy i niemieccy walczyli o każdy dom. 15 listopada toczył się zaciekły bój o Kutno. Dwa dni później wojska niemieckie i rosyjskie były już pod Łodzią, w rejonie Zgierza.. Starcie to kończy się słynnym wyjściem generała Karla LitzmannaLew spod BrzezinKarl Litzmann urodził się 22 stycznia 1850 roku w Neu Globsow, 80 kilometrów na północ od Berlina, w Brandenburgii. Jego ojciec był właścicielem huty szkła. W czasie wojny Prus z Francją w latach 1870 - 1871 Litzmann był wojskowym. Miał stopień fahnenjunkra, czyli kandydata na oficera. Niecałe 15 lat później był już pułkownikiem, a w 1898 roku został generałem. Potem popadł w konflikt z cesarzem na temat reformy kształcenia sztabu generalnego i przeniesiono go w stan spoczynku. Po wybuchu I wojny światowej, w październiku 1914 roku przywrócono go do służby. Został dowódcą 3. Gwardyjskiej Dywizji Operacji Łódzkiej dowodził oddziałami wchodzącymi w skład tzw. grupy generała Reinharda von Scheffera, zwaną korpusem Scheffera. Wydzielono ją z IX armii generała Augusta Mackensena. Korpus liczył około 60 tysięcy ludzi. Gdy doszedł pod Łódź miał uderzyć w kierunku Brzezin. Pod Kurowicami skręcić na Rzgów i połączyć się uderzającą ze wschodu armią generała Rudolfa von Frommela. Do chwili podejścia pod Rzgów wszystko rozgrywało się po myśli Niemców. Tam jednak plan się załamał/ Niemcy mieli okrążyć Rosjan, a to korpus Scheffera został okrążony przez starć doszło w rejonie Gadki Starej. Rosjanie stali na pagórku, Niemcy w dole.– Rosjanie mieli ich na widelcu! – wyjaśniał dr Piotr Marciniak. W czasie walk pod Gadką Starą zginęło około 2 tysiące ludzi. Głównie Scheffer rozumiał, że nie uda mu się przebić. Dostał telegram, że od południa, czyli od strony Piotrkowa, przez Tuszyn idzie mu na pomoc II armia austro-węgierska. Wydał więc rozkaz, by wycofać się na południe i przebić do swoich. Karl Litzmann zignorował ten rozkaz i ruszył na północ, w kierunku wsi Olechów oraz Brzezin. Jego żołnierze szli przez Gałków Duży, gdzie w lesie stacjonował tylko jeden pułk syberyjski. Bez problemów go rozbili i przedarli się pod Brzeziny. Tam niemieccy żołnierze znów wpadli na Rosjan.– Dziś nie wiadomo dlaczego Rosjanie wiedząc, że idą na nich dwie kolumny wojsk rosyjskich nie atakowali – mówił nam dr jest kilka. Jedna głosi, że w jednej z rosyjskich jednostek wybuchł bunt, ale nie zostało to potwierdzone. Druga, że Niemcy atakowali po cichu, w nocy, na dodatek sprzyjała im mgła. Kolejna wersja głosi, że po prostu nieudolne było rosyjskie dowództwo. W każdym razie Litzmannowi udało się odnieść zwycięstwo pod Brzezinami. Gdyby tak się nie stało mógł stanąć przed sądem polowym za niesubordynację. – Wyprowadził żołnierzy z ogromnego kotła, ale dopisało mu szczęście – przekonywał dr Piotr Marciniak. Z czasem to starcie pod Brzezinami wypromowano jako najbardziej znaczącą bitwę w czasie Operacji Łódzkiej. Po bitwie pod Brzezinami Karla Litzmanna nazwano „Lwem spod Brzezin”. W 1915 otrzymał dowodzenie grupą armii i poprowadził przez Mazury 40. Korpus Rezerwowy (kontrofensywa z Prus Wschodnich). Zajął twierdzę Kowno uważaną dotąd za nie do zdobycia. Otrzymał za to Wieniec Liści Dębowych do odznaczenia Pour le Mérite. Odmówił jednak przyjęcia zaproponowanego mu przez cesarza tytułu szlacheckiego. W 1917 poprowadził armię austriacką na Mołdawię. Kiedy Hitler doszedł do władzy 80-letni Litzmann zaczął wspierać NSDAP. W 1930 roku został członkiem tej partii, a dwa lata później posłem do Reichstagu. Aż do swej śmierci, 28 maja 1936 roku, był Alterspräsidentem, czyli przewodniczącym seniorem hitlerowskiego parlamentu. A po zajęciu Łodzi przez Niemców we wrześniu 1939 roku na jego cześć miasto nazwano został bohateremLiztman został bohaterem, bo nie wykonał rozkazu. W niemieckiej armii waśnie między dowódcami nie były nowością. Współpraca nie układała się najlepiej. Piotr Marciniak wspominał nam, że już po bitwie pod Tannenbegiem Ludendorf opowiadał, że tu wydał rozkaz, tu przyjął adiutanta. A gdy koś zapytał co robił wielki marszałek Hindebrug Ludendorf spokojnie odpowiedział: Tu wypił herbatę, tam zjadł obiad... W hitlerowskiej propagandzie mówi się o wielkim marszałku Hindenburgu i tylko wspomina o generale Ludendorfie – wyjaśniał Piotr Marciniak. – W rzeczywistości było zupełnie przeciwnej stronie, w armii rosyjskiej walczył generał Paul von Rennenkampf. Nie został jednak bohaterem tak jak Litzmann. Urodził się 17 kwietnia na zamku Pankul koło Rewla w Estonii Pochodził z rodziny niemieckiej, która przybyła w XVI wieku z Westfalii w rejon ówczesnych Inflant. Ten fakt zaważył na jego losach. Po skończeniu Mikołajewskiej Akademii Sztabu Generalnego służył w sztabie Warszawskiego Okręgu Wojskowego. W 1900 został dowódcą brygady kawalerii. Uczestniczył w likwidacji tzw. powstania bokserów w Chinach, brał udział w wojnie rosyjsko - japońskiej, tłumił Rewolucję 1905 roku. W 1910 roku mianowano go generałem kawalerii. Trzy lata później został dowódcą Wileńskiego Okręgu Wojskowego. Na początku I wojny światowej dowodził 1 armią rosyjską. W czasie operacji w Prusach Wschodnich nie udzielił wsparcia 2 armii rosyjskiej, co spowodowało, że została rozbita. W czasie bitwy pod Łodzią tak nieudolnie dowodził armią, że grupie generała Scheffera udało się wyjść z okrążenia. Stracił po tym swoje stanowisko. Jednocześnie oskarżono go o defraudację wojskowych pieniędzy. Tylko dzięki przychylności cara nie trafił pod sąd. Ale gdy w 1917 roku wybuchła rewolucja lutowa został aresztowany, ale znów miał szczęście, bo go zwolniono. Uciekł do Taganrogu. Tam w marcu 1918 roku dopadli go „czekowcy”. Nie chciał wstąpić do Armii Czerwonej, więc rozstrzelano go 1 StalinaW czasie Operacji Łódzkiej ciężkie walki miały miejsce nie tylko pod Brzezinami. Zaciekle walczono pod Pabianicami. Piotr Marciniak pisząc pracę magisterską natknął się na wspomnienia Borysa Szaposznikowa. Jeden z rozdziałów poświęcił właśnie Operacji Łódzkiej. Wspomnienia Szaposznikow pisał jako marszałek Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, człowiek który wiele „mógł” w gabinecie Stalina. W czasie Operacji Łódzkiej Szaposznikow był oficerem II armii rosyjskiej, a swój szlak bojowy zakończył w Pabianicach. Potem przeszedł do pracy sztabowej.– Szaposznikow wspominał, że pod Pabianicami wojska rosyjskie były w rozsypce - opowiadał dr Piotr Marciniak. – Z dywizji liczącej 13 tysięcy żołnierzy pozostało 10 czy 20 ludzi!Wozy pancernePabianice zapisały się też w inny sposób w historii. Pod tym miastem pierwszy raz w historii wojen użyto wozy wozach pancernych armia carska myślała już na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Ich entuzjastą był zwłaszcza książę Michaił Nakaszydze. Dzięki niemu rozpoczęto starania, by sprowadzić do Rosji francuskie samochody pancerne. Miano ich użyć podczas wojny rosyjsko - japońskiej, ale fabryka nie przysłała ich na czas. Taki wóz pojawił się w Rosji już po zakończeniu tej wojny. Potem jednak Nakaszyce zginął jako przypadkowa ofiara zamachu na Piotra Stołypina, ministra spraw wewnętrznych Rosji. Po kilku latach powrócono do planów wprowadzenia samochodów pancernych do carskiej armii. Prace te przyspieszył wybuch I wojny światowej. Auta te przydzielono tzw. grupie łowickiej. Porównując je ze sprzętem, którym dysponują dziś światowe armie, wyglądały prymitywnie. Były to samochody osobowe obite pancerną blachą i wyposażone w karabiny maszynowe. Budziły jednak postrach wśród niemieckich żołnierzy. Wozy były trzy, ale zmasakrowały pięć pułków wroga. Samochody jednak szybko się popsuły i wycofano je z walki. W tej bitwie Rosjanie po raz pierwszy użyli też pociągu pancernego, który jeździł na trasie Warszawa - Łódź. Jednak bez większego powodzenia włączał się do bojowyNa terenie województwa łódzkiego pierwszy raz użyto gazu bojowego. Stało gdy front stanął na linii Rawki i Bzury. 31 grudnia 1914 pod Bolimowem Niemcy ostrzelali pozycje rosyjskie artyleryjskimi pociskami o symbolu 12-T wypełnionymi bromkiem ksylitu i ksylenu. Pociski tego samego typu wykorzystano w marcu 1915 roku w Nieuwpoort we Flandrii. Natomiast 31 maja 1915 roku, również pod Bolimowem, Niemcy użyli chloru. Podobno przyjechał tam nawet twórca tej broni profesor Fritz Habera. Przy pierwszej próbie wybito kilka rosyjskich pułków. Żołnierz, który przeszedł po tym wydarzeniu na stronę wroga wspominał po latach, że był wstrząśnięty widokiem, który zobaczył. Rosjanie umierali w strasznych męczarniach. Kolejne użycie gazu przez Niemców okazało się niewypałem. Wiatr powiał w niewłaściwą stroną i chmura gazu pojawiła się nad niemieckimi okopami. W Bolimowie została butla po gazie bojowym, która służy jako gong niemiecką okupacjąPrzyjmuje się, że Operacja Łódzka zakończyła się 5 grudnia. Tego dnia Rosjanie opuścili Łódź i wycofali się na linię rzeki Rawki i Bzury. Choć jeszcze potem toczyły się walki, między innymi pod Nowosolną. 6 grudnia do Łodzi ponownie weszli Niemcy. Nie przywitano ich jak bohaterów. Nawet przez mieszkających tutaj Niemców. Przez wiele lat starali się być lojalni wobec cara. Sytuacja w Łodzi była dosyć skomplikowana. Już w październiku, gdy Niemcy pierwszy raz zajęli miasto, pojawili się tu legioniści. Przywitały ich rosyjskie flagi. Łódź świętowała tzw. galówkę, czyli urodziny carskiego syna Michała. Polacy nie za bardzo wiedzieli jak zachować się w stosunku do legionistów. Opisuje to w jednej ze swoich książek Andrzej Strug. Gdy przychodzi do ciotki, siostry matki w mundurze legionisty, ta blednie na jego widok. Wujek, znany łódzki adwokat: Jesteś pruskim najemnikiem, wynoś się stąd! Podobne okrzyki witały legionistów, gdy wchodzili do w czasie spotkania z łodzianami, które miało miejsce w teatrze, jeden z legionistów, prosty żołnierz zaczął pytać: Modliliście się o wolną Polskę, o wojnę światową, która tę wolność przyniesie, walczyli w powstaniach, a teraz kiedy jest okazja tak się zachowujecie? To zmieniło stosunek łodzian do legionistów. Opuścili oni miasto przed Operacją Łódzką. W czasie działań wojennych powołano w Łodzi Komitet Obywatelski. W jego w skład weszli intelektualiści, fabrykanci. Porządku pilnowała Milicja Obywatelska do której należało 10 tysięcy ludzi. W mieście panowała bieda. Łodzianie karczowali wszystkie las, na Widzewie, by mieć czym ogrzać mieszkania. Łódź była bombardowana. Niemiecka artyleria ustawiona została w okolicach dzisiejszego cmentarza na Zarzewie. Gdy miano bombardować Żabieniec i Kochanówkę, to mieszkańców tych dzielnic ewakuowano do centrum. Podczas bitwy łódzkiej w Łodzi zamieszkało wielu rosyjskich oficerów, którzy rano dojeżdżali tramwajami na front znajdujący się na obrzeżach miasta. Bitwę łódzką w „Polskich Kwiatach” opisywał Julian Tuwim: Dwanaście dni, dwanaście nocy Artyleryjski ogień walił, Rzucając miastem z rąk do rąk; To mieli Niemców, to Moskali. Wprowadzono kartki na żywność, ale tylko na podstawowe artykuły: chleb, mąkę, cukier – opowiadał nam Mirosław Jaskulski, historyk, wieloletni pracownik Muzeum Miasta Łodzi. - Zachowało się do dziś wiele niewykorzystanych kartek żywnościowych z tamtych czasów. To znaczy, że wiele osób nie miało pieniędzy, by te kartki Konrada Czernielewskiego, starszego kustosz Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi okupacja niemiecka w czasie pierwszej wojny światowej wyglądała zupełnie inaczej niż w czasie drugiej się egzekucje, za sabotaż, szpiegostwo, działanie w konspiracyjnej organizacji, posiadanie broni, ale nie na taką skalę jak podczas okupacji dodaje Konrad Czernielewski. - Terror wobec Polaków zelżał, gdy okazało że Niemcy potrzebują mięsa armatniego. Świadczy o tym Świadczy o tym słynny akt z 5 listopada 1916 zapowiadający odbudowanie Polski pod protektoratem Niemiec i Austro-Węgier. Miał tylko jeden cel: ściągnąć polskiego żołnierza do niemieckiej armii. Wiadomo, że Polacy się jednak na to nie zgodzili. Nastąpił słynny kryzys przysięgowy, aresztowanie Józefa Piłsudskiego, internowanie legionistów będących obywatelami cmentarzePo zakończeniu I wojny światowej wokół Łodzi było około czterystu cmentarzy żołnierzy poległych w walce na przełomie listopada i grudnia 1914 roku. Początkowo chowano ich tam, gdzie zginęli. Ale już w 1916 roku Niemcy zaczęli zakładać cmentarze. Wiele znajdowało się na chłopskiej ziemi. Po wojnie ludzie buntowali się, że płacą podatki za ziemie, której nie mogą uprawiać. W latach trzydziestych rozpoczęto komasację cmentarzy. Nie wiadomo ile cywilów zginęło w czasie bitwy łódzkiej. Wiadomo natomiast ilu poległo żołnierzy. Straty były ogromne. Każdego dnia trwającej blisko trzy tygodnie operacji życie traciło po obu stronach około 10 tysięcy żołnierzy. Podaje się, że wokół Łodzi walczyło 700 tysięcy Rosjan i Niemców. Poległo 280 tysięcy -150 tysięcy Rosjan i 130 tysięcy Niemców. Po bitwie pozostały dziś cmentarze i ślady okopów. Na przykład w wielu podłódzkich lasach, a także na polach widać szerokie dziś zostało ich około 200. W lesie gałkowskim pochowanych jest 500 kozaków. W Witkowicach, na północ od Gałkówka spoczywa 10 tys. żołnierzy. Podobnie jak w Wiączyniu. Duże cmentarze znajdują się w Zgierzu, Poćwiardówce koło Niesułkowa, Żołnierze pochowani są też w Chechle, Wymysłowie. Ale jednym z największych cmentarzy jest ten położony na wzgórzu w Gadce ofertyMateriały promocyjne partnera Nie lada gratka dla turystów odwiedzających Małopolskę zaplanowało kilka samorządów. Władze województwa wraz z powiatami: tarnowskim i gorlickim, miastem Gorlice oraz gminami: Biecz, Gorlice, Klucze, Łużna i Sękowa chcą zrealizować projekt „Tworzenie ogólnopolskiego produktu turystycznego – małopolski odcinek Szlaku Frontu Wschodniego I Wojny Światowej – etap I”.Turyści będą mieli okazję zwiedzić miejsca i obejrzeć obiekty związane z I wojną światową takie jak Muzeum lotnictwa w Krakowie czy Forty na Szlaku twierdzy Kraków. Z gminy Klucze ujęto w projekcie bitwę pod Krzywopłotami. Wymienione samorządy starają się o unijne dofinansowanie w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007-2013. Wniosek opiewa na kwotę 6 mln 666 tys. złotych. Z gminy Klucze do Szlaku włączonych zostanie sześc sołectw: Bydlin, Krzywopłoty, Ryczówek, Rodaki, Chechło i Kolbark. W każdym z nich znajdą się odpowiednie oznakowania turystyczne. W Bydlinie i Krzywopłotach powstaną zadaszone miejsca odpoczynku dla turystów, w Rodakach pojawi się obelisk. Koszt tych zadań oszacowano na 238 tys. 600 złotych, z czego wkład własny gminy ma wynieść 59 tys. 600 złotych. Idea powstania Szlaku narodziła się jesienią ubiegłego roku w Łodzi, podczas konwentu marszałków ośmiu województw Polski (łódzkie, warmińsko-mazurskie, podlaskie, mazowieckie, świętokrzyskie, lubelskie, małopolskie i podkarpackie). – W czasie tego spotkania został podpisany list intencyjny w sprawie utworzenia niniejszego szlaku – produktu turystycznego na skalę europejską, który byłby dostępny dla turystów z całej Europy, w 100. rocznicę wybuchu „Wielkiej Wojny”. Małopolska jako pierwsza podjęła działania zmierzające do realizacji tego zamierzenia. Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego ogłosił wiosną 2010 r. konkurs grantowy na realizację I etapu Szlaku. W wyniku konkursu zadanie zostało powierzone Oddziałowi PTTK „Ziemi Tarnowskiej” w Tarnowie. Koordynatorem projektu został Powiat Tarnowski, natomiast partnerem projektu Powiat Gorlicki. Powołano również grupę ekspertów, w składzie której znaleźli się historycy, przedstawiciele powiatów, instytucji kultury, przewodnicy turystyczni, urzędnicy – mówi sekretarz Urzędu Gminy w Kluczach Daniel Hickiewicz. Szlak Frontu Wschodniego I Wojny Światowej został poprowadzony przez obszar ośmiu województw - małopolskiego, świętokrzyskiego, łódzkiego, mazowieckiego, warmińsko-mazurskiego, podkarpackiego, lubelskiego oraz podlaskiego. Swoim zasięgiem obejmuje miejsca bitew, pozostałości fortyfikacji czy cmentarze związane z Wielką Wojną, która zapisała się krwią na kartach historii. Lubelski odcinek szlaku rozpoczyna się na południu województwa - w okolicach Bełżca, zaś jego końcowy fragment zlokalizowany jest w okolicach wsi Konstantynów w powiecie bialskim. Szlak przebiega przez powiat tomaszowski, biłgorajski, kraśnicki, opolski, lubelski, lubartowski, radzyński oraz bialski. Jego łaczną długość to około 400 km. Szlak został wyposażony w znaki ułatwiające lokalizację jego kluczowych punktów. W latach 1914 – 1915 Lubelszczyzna była areną zmagań ówczesnych wielkich graczy Europy, gdzie ścierały się ze sobą polityczne wizje oraz potężne ambicje. Pierwsze działania militarne I Wojny Światowej na terenie obecnego województwa lubelskiego rozpoczęły się już w drugiej połowie sierpnia 1914 roku. Jedną z ważniejszych bitew tego okresu było starcie pomiędzy armią austro-węgierską a armią rosyjską pod Kraśnikiem, w której zwyciężyły wojska Austro-Węgier. W kolejnych miesiącach szala zwycięstwa przechylała się raz w jedną, raz w drugą stronę a o zaciętości walk świadczą pozostałe liczne wojenne cmentarze i mogiły, ujęte w przebiegu Szlaku Frontu Wschodniego I Wojny Światowej. Wzmożone działania wojenne na terenie Lubelszczyzny zakończyły się wraz z odwrotem wojsk carskich na wschód pod koniec sierpnia 1915. Wybierając się na wycieczkę śladem Frontu Wschodniego zobaczymy pola bitew, pozostalości umocnień oraz mogiły i cmentarze, między innymi Cmentarz Legionistów Polskich w Jastkowie - który powstał bezpośrednio po Bitwie pod Jastkowem (3 sierpnia 1915) czy cmentarz wojenny w Niedrzwicy Dużej. Wybrane punkty lubelskiego odcinka Szlaku Frontu Wschodniego I Wojny Światowej: ♦ Bełżec | powiat biłgorajski♦ Podsośnina | powiat biłgorjaski♦ Księżpol | powiat biłgorajski♦ Biłgoraj | powiat biłgorajski♦ Tarnawka Druga | powiat lubelski♦ Kraśnik | powiat kraśnicki♦ Dzierzkowice Podwody | powiat kraśnicki♦ Chruślanki Józefowskie | powiat opolski♦ Kiełczewice Dolne | powiat lubelski♦ Borzechów | powiat lubelski♦ Niedrzwica Duża | powiat lubelski♦ Strzeszkowice Duże | powiat lubelski♦ Jastków | powiat lubelski♦ Garbów | powiat lubelski♦ Grabowiec | powiat radzyński♦ Biała Podlaska

szlak frontu wschodniego i wojny światowej łódzkie